Królowa Cukru

Każdą książkę, opisuje czy oceniam z wielu perspektyw. Oczywista, oczywistość, ale chcę abyście na wstępie wiedzieli czego od niej oczekiwałam, ponieważ wybrałam ją z konkretnego powodu. Szukam książek, które przedstawiają zmagania ludzi z tym co nowe, zaprzeszłe, trudne, bolesne – po prostu codzienne. Miejsce w którym toczy się fabuła to powód numer jeden. Owiane niechlubną sławą, która rezonuje do dnia dzisiejszego. Po drugie sporo ostatnio o silnych kobietach nie tylko w literaturze, więc chciałam zobaczyć jak autorka przedstawi tę siłę na tle miejsca w którym rozgrywa się historia. Po trzecie, to że autorka umiejscawia czytelnika w dwóch różnych rzeczywistościach, ale nie na przestrzeni lat, a kilometrów. Tak więc Wydawnictwo Literackie sprawiło mi tą powieścią sporą niespodziankę.

Luizjana – ciepłe strony Ameryki. Czarnoskóra Charley Bordelon mieszkanka Los Angeles, swoje kosmopolityczne otoczenie szybko przemienia w zhermetyzowany i zamknięty świat pól trzciny cukrowej, gdzie dużo podziałów, nierównego traktowania i braku tolerancji. Ojciec naszej bohaterki, zza światów, za pośrednictwem testamentu, oznajmia, że kobieta otrzyma w spadku – plantacje trzciny cukrowej. Nie jest to jednak słodka wiadomość. Charley nie może w żaden sposób pozbyć się ziemi. Decyduje, że wraz z dorastającą córką opuści Los Angeles i wyjedzie do Luisiany, gdzie koniec końców zostaje sama z tym całym „prezentem” jaki zostawił jej ojciec.

Właściwie powieści które opierają się na powrocie w rodzinne strony, budowaniu życia od nowa, wykluczeniu, nietolerancja, braku równouprawnienia walki – jest wiele. Mogłoby się wydawać, że temat jest już zużyty. Szkielet historii standardowy – obca, wśród znającej się społeczności. Walczy o siebie, nie daje za wygraną. Są tajemnice, niespodzianki – niekoniecznie przyjemne – można powiedzieć że w trudzie i pocie powstaje nowe życie.

Dzięki ciekawym bohaterom historia jest w miarę dynamiczna. Co ważne autorka nie skupia się jedynie na trudnych relacjach ludzkich. Pokazuje również jak trudne jest życie kogoś kto zajmuje się plantacją. Ile pracy, wysiłku i bólu musi włożyć w swój dobytek. To wszystko połączone razem daje nam pełen obraz kobiety z krwi i kości. A obraz Luizjany? Niestety taki jaki sobie wyobrażałam i o jakim wielokrotnie czytałam.

Kobieca siła i zawziętość, nie jest jedynie hasłem marketingowym, a faktyczną cechą bohaterki. Charley Bordelon to silna kobieta, ale na szczęście nie z kamienia. Cieszę się że poznałam jej losy.

Leave a Comment

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Start typing and press Enter to search