„Zakochany przez przypadek” Yoav Blum

W otchłani internetu możemy znaleźć różnych kreatorów – kreatorzy mody, sukcesu czy kariery. Tymczasem Yoav Blum stworzył dla czytelników nowy rodzaj kreatora – kreator przypadku.

No właśnie – zrobiliście kiedyś coś przez przypadek? Ja sporo rzeczy i z różnym skutkiem. Jedną z nich było przeczytanie tej książki. Jej premiera miała miejsce w dniu Walentynek, więc trochę na przekór sobie postanowiłam ją przeczytać. Po pierwsze nie cierpię Walentynek, a po drugie nie jestem w stanie przegryźć książek o podłożu romantycznym. „Zakochany przez przypadek” w pewnym sensie mnie zaskoczył  – przypadek? Nie sądzę.

Guy, Emily i Eric to kreatorzy przypadków, ale jednocześnie troje przyjaciół. Ich zadaniem jest realizowanie misji dla tajnej organizacji pozorującej zbiegi okoliczności.

Kiedy pewnej nocy Guy otrzymuje misję najwyższej rangi, wie, że będzie to najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny zbieg okoliczności, do jakiego kiedykolwiek musiał doprowadzić. Zwłaszcza że nawet kreator przypadku nie może do końca przewidzieć jego konsekwencji. W końcu niezbadane są ścieżki losu, ludzie mają wolną wolę, a miłość – ogromną moc…

Pierwszym, plusem historii jest fakt, że nie jest ona porostu „romantyczną” opowiastką bez większego sensu i przyznam że miło się zaskoczyłam, bo obawiam się trochę więcej mdłości i romantyzmu. Z pewnością dostałam ciekawie skonturowaną fabułę, która w niektórych momentach sprawiła że po przeczytaniu zatrzymałam się na chwilę, na odrobinę refleksji. Co by było gdyby. Jakie mogą być konsekwencje naszych działań. Jaki skutek mogą wywołać nasze decyzje – no właśnie, ale czy na pewno nasze?

Jednak suma sumarum nie czuję się jakbym przeczytała coś na prawdę dobrego. Czegoś mi w tej historii brakowało. Co dziwne, bo był i wątek kryminalny, i miłosny, i trochę nie z tej ziemi. Nie można też zarzucić autorce że stworzyła nudnych bohaterów Być może minusem jest to, że wszystkiego było za dużo, zbyt chaotycznie, ale z drugiej strony chaos nie zawsze jest dziełem przypadku, co łączy się z fabułą książki.

Na końcu pozostaje pytanie – a co gdyby w życiu faktycznie nie było przypadków. Gdyby był, gdzieś tam, człowiek, który pewnego dnia otrzyma kopertę z naszym imieniem i od tego momentu zaczynają się dziać rzeczy, których nigdy byśmy się nie domyślili, tymczasem zostały one gdzieś dla nas zapisane.

Sami widzicie, że moje odczucia są odrobinę ambiwalentne, ale myślę że warto spróbować tego „przypadku”.

Leave a Comment

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Start typing and press Enter to search