„Moja walka. Księga szósta” Karl Ove Knausgård

Ufff! Skończyłam! Przeczytałam! Przeżyłam!

1101 stron historii z życia Karla Ove Knausgårda nie łatwo jest przełknąć, ale od początku.

Mam ambiwalentne uczucia co do całości, bo z jednej strony nie była to moja “walka” o przetrwanie, a na prawdę interesująca przygoda z autorem, jednak w niektórych momentach miałam już po prostu dość jego huśtawki nastrojów. Po pierwszym tomie byłam bardzo zadowolona i żywiłam spore nadzieje do kolejnych. Niestety, nie przeczytałam jeszcze wszystkich części, a jedynie pierwszą i ostatnią, więc czytacie recenzje osoby, która opiera swoją opinie jedynie o te dwa tomy.

page1image8908224

Zatem o czym tym razem? Bez większych niespodzianek, podobnie jak wMoja Walka tom I, dosłownie o życiu autora. Na pewno przeczytacie sporo o emocjach, problemach, bólu, radości, strachu, smutku – o autorze, jegożyciu i jego rodzinie. Ba! Będą nawet rozważania o rozważaniach. Dogłębnie i z detalami. Opisując nawet najdrobniejsze czynności. Ostatni tom jest opisem tego co działo się przed wydaniem serii Moja walka, w trakcie, kiedy lektura była już na rynku, a sam autor pozyskał sławę i stał sięrozpoznawalny oraz teraz, przy jej zakończeniu.

page2image8445440

Tak jak w pierwszym tomie jest sporo intymności, więc czytając można poczuć się jak powiernik. Knausgård ma niesamowitą umiejętnośćopisywania. Jednych może to nużyć, mnie jednak zachwyca. Tak jak w pierwszym tomie przeczytacie rozległe opisy o parzeniu herbaty, tak i w tym tomie tego typu wywodów nie zabraknie.

Teraz minus, który prawie zaważył na mojej całej opinii, jednak stwierdziłam,że nie mogę oceniać 1101 stron przez pryzmat ledwie 431. Esej, bo o nim mowa był moją drogą przez mękę. Esej o nazistach i Hitlerze i jego analiza. Zastanawia mnie co kierowało autorem, aby wrzucić te 431! stron analizy ni stąd ni zowąd. Książka i tak jest bardzo obszerna więc nie wiem co chciał tym uzyskać, bo jeśli wykończenie czytelnika, to mu się udało. W swojej ocenie postanowiłam odciąć całkowicie te 431 stron wywodu o…

Hitlerze. To co zszokowało mnie najbardziej to tłumaczenie zachowania zbrodniarza, wręcz jakaś dziwaczna analiza. Dla mnie to o krok za daleko. Dlatego wyrzucam z głowy te 400 stron, bo gdybym je pozostawiła to książka nie miałaby u mnie szans.

Moja Walka tom 6 nie jest lekką przebieżką w celu relaksu, a maratonem intelektualnym. Mało to zachęcające, ale uprzedzam po prostu, że książka może rozczarować tych którzy oczekują wartkiej akcji.
Zakończę zwięźle – to już jest koniec i nie będzie już nic.

Polecam wytrwałym!

Leave a Comment

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Start typing and press Enter to search